Dziwolągi (1932)
Dziwolągi to film leciwy, który, wydawałoby się, najlepsze lata ma już za sobą. Zagrały w nim osoby naprawdę niepełnosprawne i zdeformowane, które nie wstydziły się zaprezentować przed kamerą.
Dzisiaj do tego obrazu możemy podchodzić nieco z rezerwą. Nie jest to bowiem klasyczny horror. Nie ma tu krwawych scen, wielkiego napięcia, morderstw i duchów. Jest za to historia kilku niepełnosprawnych osób, z których jedną chce poślubić piękna akrobatka – Cleopatra. Chodzi jej jednak tylko o... kasę. Kiedy trupa cyrkowa złożona z tytułowych „dziwolągów” poznaje prawdę, wymierza kobiecie okrutną karę. Film nie jest zły, ale tez nie powala. Na pewno bardziej jest dramatem niż horrorem i tak należy go traktować. Mimo to jest dosyć ciekawym projektem, któremu z pewnością można poświęcić całe 64 minuty.
Zobacz też: transformatory
16.06.2011. 03:48